Saturday, May 19th

Last update:07:23:11 AM GMT

You are here:

Siedem lat, które zmieniły Europę

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 1
SłabyŚwietny 

 

Ani się obejrzeliśmy, a pierwszego maja minęło siedem lat od historycznego poszerzenia Unii Europejskiej o kraje Europy Środkowej, w tym Polskę i Słowację. Siódma rocznica z reguły nie jest okazją dla hucznych obchodów i podsumowań, ale tym razem jest inaczej. Od pierwszego maja 2011 znikła właściwie ostatnia bariera, która dzieliła obywateli UE na „lepszych i gorszych” – od tego czasu możemy bez przeszkód pracować w Niemczech i Austrii, czyli w najbliższych nam i jednych z najzamożniejszych krajów Europy Zachodniej.

Zakończenie tego ważnego okresu przejściowego można uznać za symboliczny koniec „okresu próbnego”, który nasze kraje, Polska i Słowacja, dostały na przystosowanie się do unijnych zasad i realiów. Od teraz nie jesteśmy już w Unii świeżakami, którzy wyciągają rękę po pomoc do bogatszych sąsiadów, ale pełnoprawnymi członkami europejskiego klubu.

Warto o tym pamiętać również w kontekście przyszłych rozszerzeń UE o kraje bałkańskie i być może, o Ukrainę i Mołdawię, o co Polska zabiega. Negocjowana właśnie siedmioletnia perspektywa finansowa UE (2014-2021) będzie z pewnością ostatnią, kiedy nasze kraje będą występować w roli beneficjentów unijnej pomocy. Po 2021 roku to my będziemy tym „bajecznie bogatym Zachodem”, który, podobnie jak dziś Niemcy i Austria, dzieli się swoim „bogactwem” z biedniejszymi krajami Europy: Serbią, Albanią czy Mołdawią.

Wielu czytelników z pewnością uzna te słowa o naszym „bogactwie” za napisane na wyrost. Jakie bogactwo, skoro wielu z nas pracuje za 1200 złotych lub 300 euro miesięcznie, albo w ogóle ma trudności ze znalezieniem pracy?

To oczywiście prawda, ale spójrzmy, jak przez te ostatnie siedem lat zmieniła się nasza część Europy. Przypomnijmy sobie taki 2002 rok, dwa lata przed historycznym poszerzeniem UE. Wtedy za możliwość legalnego wyjazdu do pracy do Niemiec lub Austrii wielu Polaków i Słowaków dałoby się pokroić. To właśnie kraje niemieckojęzyczne były dla nas uosobieniem „bajecznie bogatego Zachodu” i to właśnie tam wyjeżdżało się na saksy. Dopiero nagłe otwarcie rynku pracy w Wielkiej Brytanii i Irlandii w 2004 roku zmieniło tę sytuację i sprawiło, że Polacy nagle zaczęli interesować się Londynem czy Dublinem – miastami, na które przed 2004 rokiem nie zwracaliśmy zbyt wielkiej uwagi.

Dziś to wczorajsze marzenie o swobodzie pracy w „niemieckim czy austriackim raju” jest spełnione – i nie widać szczególnej euforii czy kolejki pakujących walizki rodaków. Owszem, część ludzi wyjedzie, ale nie będzie to taki exodus, jaki byłby, gdyby Niemcy i Austria otworzyły rynek pracy w 2004 roku, kiedy dosłownie wyludniłyby się całe wsie i miasteczka, zwłaszcza w Zachodniej Polsce.

Ten brak euforii z powodu otwarcia niemieckojęzycznych rynków pracy doskonale ilustruje zmiany, które niepostrzeżenie miały miejsce w Europie. Dziś coraz bardziej zanika podział na „postkomunistyczny Wschód i bogaty Zachód”, natomiast bardziej uwidacznia się podział na zamożniejszą, bardziej odpowiedzialną Północ i biedniejsze Południe. Jeszcze nie tak dawno niedościgniony Zachód – to była dla nas również Grecja, Hiszpania i Portugalia. Dziś te kraje są symbolem problemów gospodarczych, a Portugalia stała się biedniejsza, niż postkomunistyczne Czechy. Z kolei Słowacja, Słowenia i Estonia mają euro, które, paradoksalnie, już nie jest symbolem zachodniego dobrobytu i prestiżu, jak jeszcze cztery-pięć lat temu.

Co się jeszcze zmieniło? Przede wszystkim ceny. Zawsze byliśmy przyzwyczajeni do tego, że na Zachodzie zarabia się co prawda nawet czterokrotnie więcej, niż w Polsce czy Słowacji, ale jest tam dwukrotnie drożej. Polacy, jadąc na wycieczkę do Wiednia, brali ze sobą z domu kanapki i kawę w termosie, byle tylko jak najmniej korzystać z miejscowych sklepów i restauracji. Dziś z tych sytuacji możemy się tylko śmiać. Zarobki w Austrii nie są już czterokrotnie, lecz tylko dwukrotnie wyższe, niż u nas, za to ceny są praktycznie te same. Co więcej, Słowacy robią zakupy w austriackich sklepach, bo jest trochę taniej, co dziesięć lat temu wydawało się nie do pomyślenia.

Jakub Łoginow

Zrodlo: Monitor Polonijny - www.polonia.sk

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Wpisz swój adres e-mail.
Będziesz otrzymywać nasz newsletter.
adres e-mail
Miasto
Reklama

Czytaj też podobne artykuły z innych serwisów: