Saturday, May 19th

Last update:07:23:11 AM GMT

You are here:

Polska wspiera Łukaszenkę? To nic nowego

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 2
SłabyŚwietny 

Na zdj. Aleś Bialacki. Fot. Wikipedia - plik udostępniony na licencji Wikimedia Commons

Od kilku dni przez polskie media przetacza się informacja o tym, że polska prokuratura wsparła represje na Białorusi, ujawniając Mińskowi dane białoruskiego opozycjonisty. Niestety, to nie jest pierwszy tego typu przypadek. Jak już wielokrotnie pisaliśmy, polityka podwójnych standardów w stosunkach z Białorusią jest rzeczywistością od dłuższego czasu: podczas gdy kierownictwo MSZ wspiera białoruską opozycję, urzędnicy niższego szczebla robią coś zupełnie przeciwnego.


Klasycznym przykładem są tu polskie konsulaty i służby graniczne – ich pracownicy w przeważającej większości zachowują się tak, jakby chcieli pokazać niezależnie myślącym Białorusinom „my was tu nie chcemy”. Takie wrażenie z kontaktu z polskimi służbami ma większość moich białoruskich znajomych – dodajmy, młodych ludzi o opozycyjnym, prozachodnim nastawieniu. Deklaracje polskich polityków (premiera, ministra spraw zagranicznych) o tym, że Polska będzie wspierać społeczeństwo obywatelskie na Białorusi, ułatwiać Białorusinom podróże do Polski, są fikcją. Aby dostać polską wizę, trzeba przejść przez wiele upokorzeń, gdy tymczasem Litwini dają wizę Schengen bez problemów – mimo, że obowiązują ich te same przepisy dotyczące wiz i ochrony zewnętrznej granicy UE.

Tę politykę podwójnych standardów najlepiej widać podczas corocznego festiwalu niezależnej białoruskiej muzyki „Basowiszcza”, który odbywa się już drugą dekadę, zawsze pod koniec lipca w podlaskim Gródku. Mówiąc w skrócie, ta impreza to bardzo potrzebny gest wobec opozycyjnie nastawionych Białorusinów, forma wsparcia wobec niezależnej Białorusi. I z jednej strony polski podatnik wspiera to wydarzenie finansowo (bez dotacji MSWiA organizacja „Basów” byłaby problematyczna), a z drugiej… polskie konsulaty w Mińsku, Grodnie i Brześciu prawie zawsze robią ogromne problemy Białorusinom, którzy chcą na ten festiwal przyjechać – a są to z reguły młodzi opozycjoniści. W tym roku na szczęście takich problemów nie było, ale np. rok i dwa lata temu młodzi Białorusini, aby dotrzeć na organizowany dla nich w Polsce festiwal, musieli robić wizę… litewską, bo polscy konsulowie robili im niezrozumiałe, biurokratyczne problemy.

Kolejnym przykładem jest ignorancja polskiego MSZ i Ambasady RP w Mińsku wobec problemów polskich obywateli, którzy zostali objęci zakazem wjazdu na Białoruś ze względu na to, że w jakiś sposób wspierali białoruską opozycję. Do takich osób zalicza się również autor tego felietonu. Niestety, mimo wielokrotnych próśb o podjęcie interwencji dyplomatycznej w tej sprawie, polskie MSZ i Ambasada nie wykazały jakiejkolwiek chęci pomocy. Uważam, że złożenie noty dyplomatycznej w tej sprawie, poproszenie białoruskiego ambasadora o wyjaśnienia i wygłoszenie oficjalnego protestu przez ministra Sikorskiego – to absolutne minimum, które powinien zrobić w tej sprawie polski MSZ. Co więcej, problem setek (a może tysięcy) wspierających opozycję białoruską Polaków, którzy mają zakaz wjazdu na Białoruś, powinien być jednym z kluczowych elementów polsko-białoruskich negocjacji. „Chcecie współpracować z naszym krajem i uzyskać kredyty od UE – anulujcie zakazy wjazdu dla naszych obywateli, albo przynajmniej oficjalnie ustosunkujcie się do tej kwestii”: taki przekaz powinien wyjść ze strony polskiego prezydenta, premiera i ministra spraw zagranicznych, przynajmniej w formie ustnej deklaracji dla mediów.

I kolejna sprawa – stosunek polskich urzędników do rusyfikacji Białorusi i szykanowanego w tym kraju języka białoruskiego. Oficjalna Warszawa postępuje w tej sprawie identycznie, jak białoruski reżim – niemal wszystkie komunikaty polskiej Ambasady i konsulatów są publikowane w języku rosyjskim, co wpisuje się w politykę rusyfikacji Białorusi.

Reasumując, można powiedzieć, że piękne deklaracje to jedno, a rzeczywistość – drugie. Przede wszystkim brakuje elementarnej komunikacji między poszczególnymi instytucjami państwowymi RP, czego przykładem było działanie polskiej prokuratury, ale również polskich konsulatów, Straży Granicznej i wielu innych urzędów. A razem z tym – alergiczna reakcja polskiego MSZ na krytykę, gdyż podobne problemy miały miejsce już w 2005 roku za rządów PiSu i MSZ nie kiwnął nawet palcem, by coś w tych sprawach zmienić.

Jakub Łoginow

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Wpisz swój adres e-mail.
Będziesz otrzymywać nasz newsletter.
adres e-mail
Miasto
Reklama

Czytaj też podobne artykuły z innych serwisów: