Saturday, May 19th

Last update:07:23:11 AM GMT

You are here:

Unijny program „Partnerstwa Wschodniego” jako szansa rozwojowa gmin nadmorskich

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 2
SłabyŚwietny 

Zapoczątkowana kilka miesięcy temu inicjatywa „partnerstwa wschodniego” rzadko jest rozpatrywana w kategorii szans, jakie może ona przynieść dla Regionu Morza Bałtyckiego. Tymczasem istnieje przynajmniej kilka płaszczyzn, w których ten program realnie lub potencjalnie dotyka interesów polskich gmin nadmorskich.

Czy nadmorskie samorządy wykorzystają szansę, którą daje nowy unijny program, zainicjowany bądź co bądź przez dwa państwa bałtyckie?

Europa Wschodnia - niedocenione zaplecze bałtyckich portów

Na włączeniu się w program „Partnerstwa Wschodniego” najbardziej powinno zależeć  dużym miastom portowym i samym Zarządom Portów Morskich, które obecnie zaniedbują ten kierunek pozyskiwania ładunków. Wschodnie zaplecze docenili natomiast Litwini i Łotysze, którzy na przeładunkach białoruskich i ukraińskich towarów zarabiają krocie. Stąd też pojawia się kluczowe pytanie: czy wobec konkurencji Kłajpedy, Rygi i Windawy polskie porty mają jakąkolwiek szansę na przejęcie chociażby części ukraińskich i białoruskich ładunków?

Takie możliwości oczywiście istnieją, jednak warunkiem ich wykorzystania jest udrożnienie szlaków komunikacyjnych, łączących polskie porty ze wschodnim zapleczem. W szczególności, w tym kontekście należałoby rozpatrzyć i zgłosić do rozpatrzenia na forum „partnerstwa wschodniego” następujące projekty:
- modernizacja linii kolejowej Pomorze – Mazury – Białoruś, obejmującą trasę: Gdynia/Gdańsk – Malbork – Elbląg – Olsztyn – Białystok wraz z trzema rozgałęzieniami w kierunku Białorusi (Białystok – Grodno/Wołkowysk/Brześć) oraz postulowaną reaktywacją linii kolejowej Olsztyn – Szczytno – Ostrołęka - Białystok,
- budowa nowej linii kolejowej Lublin – Rawa Ruska – Lwów, umożliwiająca dogodne skomunikowanie południowej części Zachodniej Ukrainy z portami Zatoki Gdańskiej,
- modernizacja linii kolejowej Warszawa – Lublin – Dorohusk – Kowel – Kijów,
- budowa dróg ekspresowych poprawiających komunikację polskiego Wybrzeża z Ukrainą  i Białorusią,
- rozwój systemu SUW-2000 na granicach (system umożliwiający płynny przejazd pociągów przez styk torów wąskich i szerokich),
- utworzenie i rozwój parków przemysłowych wzdłuż zachodnich granic Białorusi i Ukrainy (Grodno, Brześć, Wołkowysk, Kowel, Jahodyn, Rawa Ruska, Lwów), objętych wolnym obszarem celnym i skomunikowanych z polskimi portami morskimi.
- projekty ukierunkowane na udrożnienie polskiej granicy wschodniej oraz rozwiązanie problemu wielogodzinnych kolejek,
- wsparcie unijne dla ukraińskich i białoruskich stref logistycznych w polskich portach morskich, takich jak np. zaproponowane przez Port Gdańsk Białoruskie Centrum Towarowo-Logistyczne.

Nie ma co się łudzić  – bez tych niezwykle kosztownych inwestycji infrastrukturalnych polskie porty morskie nie będą miały szans w pozyskaniu ładunków z obszaru Europy Wschodniej. Ponoszenie tych kosztów będzie miało sens jedynie wtedy, gdy te inwestycje będą skoordynowane i objęte unijnym wsparciem – przy czym niezwykle ważne jest znalezienie sposobu na dofinansowanie ze środków europejskich inwestycji realizowanych po stronie ukraińskiej i białoruskiej. Pomóc w tym może właśnie „partnerstwo wschodnie”, które może stać się doskonałą płaszczyzną lobbingową na rzecz tego typu inwestycji.

Partnerstwo ze Wschodem dla czystszego Bałtyku

Istotnym „wkładem”  wschodnich sąsiadów UE w sprawy Bałtyku są również powstające tam zanieczyszczenia, które poprzez rzeki i atmosferę trafiają  do naszego morza. Tutaj największe „zasługi” ma Białoruś  (niemal połowa terytorium tego kraju leży w zlewisku Bałtyku), nieco mniejsze – Ukraina, której bałtycka część jest stosunkowo niewielka (połowa Obwodu Lwowskiego i fragment Wołynia).

Problemy ekologiczne, z jakimi borykają się „bałtyckie” obszary Ukrainy i Białorusi, są na tyle duże, że bez unijnego wsparcia te kraje nie poradzą sobie z ich rozwiązaniem. Szczególnie istotny wpływ na eutrofizację Bałtyku wywołują nieoczyszczone ścieki komunalne. Palącym problemem jest brak jakiejkolwiek oczyszczalni ścieków we Lwowie i miastach zagłębia Lwowsko-Wołyńskiego, przez co w swym początkowym odcinku Bug bardziej przypomina kanał ściekowy, niż rzekę. Na skażenie Wisły i Bałtyku wpływają również niezabezpieczone składowiska odpadów niebezpiecznych, wycieki wód kopalnianych z rejonu Czerwonohradu, Sokala i Nowowołyńska oraz przestarzałe wysypiska komunalne (np. lwowskie Hrybovyczi). Wreszcie, górne odcinki bałtyckich rzek, leżące na terenie Ukrainy i Białorusi, mają duże znaczenie dla zachowania bioróżnorodności Bałtyku. To stwierdzenie można odnieść do dwuśrodowiskowych ryb, które część swojego życia spędzają w morzu, a część – w górnym biegu rzek, gdzie m. in. odbywa się ich rozród. Jeżeli część ryb nie może dotrzeć do źródeł rzeki, bo przeszkadzają im w tym zapory i jazy, a inne składają ikrę w kolektorach ściekowych lwowskiej kanalizacji, to nie należy się później dziwić, że z kondycją populacji niektórych ryb bałtyckich są poważne problemy.

Objętość tego artykułu jest oczywiście zbyt mała, by przedstawić tu najważniejsze problemy z zakresu ochrony środowiska, które występują na linii Bałtyk – Zachodnia Ukraina/Białoruś. Doskonałą płaszczyzną dla ich profesjonalnego omówienia jest właśnie „partnerstwo wschodnie” i organizowane w ramach tego programu konferencje, debaty czy spotkania na szczycie. Natomiast w interesie gmin nadmorskich leży wspieranie propozycji, aby Unia wyłożyła pieniądze chociażby na zbudowanie nowoczesnych oczyszczalni we Lwowie czy Brześciu, co wymaga z naszej strony zaproponowania jakiegoś nowego mechanizmu finansowego, gdyż istniejące formy współpracy z krajami wschodnimi okazują się niewystarczające.

Turystyka i bursztyn

Partnerstwo wschodnie może być również świetną okazją dla promocji polskiego wybrzeża jako miejsca wypoczynku dla mieszkańców państw objętych programem, w tym szczególnie Ukraińców i Białorusinów. O tym, że stereotyp „biednego Ukraińca” jest już nieco nieaktualny, doskonale wiedzą samorządowcy i hotelarze z Ustrzyk Dolnych, Zakopanego czy Krakowa, którzy na ukraińskich turystach zarabiają ogromne pieniądze. Z racji odległości, polskie gminy nadmorskie powinny raczej pomyśleć o przyciągnięciu turystów z bliżej położonej Białorusi – tym bardziej, że kraj ten jest pozbawiony dostępu do morza. Z drugiej strony, Ukraińcy i Białorusini zdążyli już doskonale poznać Morze Czarne, tymczasem atrakcje Bałtyku oraz połączeń promowych do Skandynawii i Niemiec mogą się okazać hitem turystycznym. Z racji tego, że program „partnerstwa wschodniego” ma finansować głównie projekty „miękkie”, służące lepszemu poznaniu UE przez mieszkańców Europy Wschodniej, grzechem byłoby nie wykorzystać tej okazji dla promocji walorów turystycznych polskiego wybrzeża.

Kolejnym hitem promocyjnym, który w jakiś sposób można połączyć z „partnerstwem wschodnim”, jest bałtycki bursztyn. Mało kto wie, że bogate złoża bursztynu są właśnie na ukraińskim Polesiu, w Obwodzie Rówieńskim. Wykorzystanie tego atutu dla wspólnej promocji marki bursztynu mogą posłużyć rozwojowi branży bursztynniczej, której roli w gospodarce gmin nadmorskich nie trzeba chyba tłumaczyć.

 

Jakub Łoginow

Źródło: Czas Morza: http://zmigm.org.pl/

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Wpisz swój adres e-mail.
Będziesz otrzymywać nasz newsletter.
adres e-mail
Miasto
Reklama

Czytaj też podobne artykuły z innych serwisów: