
Dawno minęły te sławne czasy, kiedy Połtwą, dopływem Bugu, leżącym na głównym europejskim dziale wodnym, pływały żaglowce z Lubeki i Gdańska, a w jej błękitnych wodach lwowianie rękami wyławiali żmijopodobne atlantyckie węgorze.
Jeszcze w XIX wieku tę wodną arterię zakuto w kamienny worek i przetworzono w część systemu kanalizacyjnego miasta, zapewne na zawsze chowając w ten sposób możliwość przetworzenia Lwowa na galicyjską Wenecję. Natomiast Połtwie, najwidoczniej, nie spodobały się takie perspektywy. Chodzą słuchy, że niby i obecnie z orkiestrowej jamy Lwowskiej Opery można usłyszeć, jak bulgocze oburzona rzeka. I ile by trujących ścieków nie niszczyło tej rzeki, ona wciąż pozostaje żywa. Co prawda, to dotyczy przede wszystkim jej otwartej części – odsłoniętych fragmentów koryta na powierzchni.
Najczystszy fragment rzeki, to bezsprzecznie jej górny odcinek w parku leśnym „Pohulanka”. Miejscowy strumyczek nosi miłą uchu nazwę Pasika (Pasieka), płynie pod ulicą Lewyckoho i zlewając się ze strumykiem Soroka (Sroka – który płynie od ulicy Sacharowa), dokładnie mówiąc, tworzy Połtwę.
Na stawach „Pohulanki”, karmionych wieloma miejscowymi źródłami, w dosyć czystych wodach jest wiele wszelkich wodnych żyjątek – od dafni do drobnej rybki.
Ze wszystkich przedstawicieli świata zwierzęcego najwięcej tu rozmaitego ptactwa, które prowadzi sezonowe przeloty na kierunku Północ-Południe i z powrotem. W tym czasie na jej brzegach za miastem, jak twierdzą ornitolodzy, zbiera się blisko sto gatunków ptaków.
Połtwa prawie nigdy nie zamarza, bo przechodząc pod miastem, jej wody nagrzewają się, co dla dzikich ptaków stanowi wielką pokusę, aby pozostawać na przezimowanie na jej brzegach. Mniej więcej po dwudziestu kilometrach od Lwowa w dół rzeki, w wodach Połtwy znowu pojawia się ryba, przede wszystkim sum.
Wygląda na to, że sum, niewątpliwie, jest najbardziej odporny na działanie agresywnych związków chemicznych. Pod miastem wody Połtwy są właściwie martwe, ilość zanieczyszczonych ścieków czasami przewyższa objętość wody z naturalnych źródeł. Aby zrozumieć przyczyny tej sytuacji, należy skorzystać z rezultatów doświadczeń znanego uczonego – ekologa W. Romanenko, który rzetelnie przeanalizował problemy zranionej Lwowskiej Tamizy. Naukowiec sprawiedliwie zaznacza, że ponieważ dla naszego miasta charakterystyczny jest koncentryczny typ zabudowy, to wraz ze wzrostem rozmiarów Lwowa zmieniały się nie tylko jego warunki socjalne, ekonomiczne i hydroklimatyczne, ale i rozmiary oraz stan dorzecza. W mieście obecnie mieszka ponad 800 tysięcy mieszkańców (6500 osób na kilometr kwadratowy), Lwów założono w 1256 roku. Pod koniec XIV wieku jego powierzchnia wynosiła 31 ha. Do 1932 roku wzrosła 71 razy i całkowicie pokryła terytorium naturalnego dorzecza Połtwy, czyli całe 220 ha. Kolejne etapy rozwoju miasta doprowadziły do tego, że dorzecze Połtwy faktycznie przetworzyło się na odbiornik przemysłowego, komunalno-bytowego i po prostu miejskiego brudu.
Do 1990 roku powierzchnia miasta osiągnęła 10572 ha i na jego terenie zaczął się formować ściek nie tylko samej Połtwy, ale i pobliskich rzeczek – Wereszczyci, Maruńki, Zubry i Maleczkowyczi (leżących już po drugiej stronie wododziału, w zlewisku Morza Czarnego). Wskutek kolektorowego przerzutu ścieków z dorzecza tych „czarnomorskich” rzeczek, Połtwa stała się prawie trzykrotnie większa. Poza tym, jej koryto w niektórych miejscach wyprostowano, a niekiedy przebiega ono w sztucznych ramach. Brzegi zabezpieczono wałami ziemnymi wysokimi na 3 metry. Nie ma tu typowej rzecznej roślinności. Połtwa przypomina raczej kanał ściekowy, niż naturalną rzekę. Jej szerokość w górnym biegu stanowi 3m, a przy ujściu do Bugu jej koryto rozszerza się niekiedy do 20 m!
Za wskaźnik stopnia zanieczyszczenia wód Połtwy poza granicami Lwowa można uznać nawet jej kolor, który zmienia się od ziemniasto-szarego do brązowo-czarnego. Pod względem wskaźników hydrochemicznych ta woda należy do klasy hydrokarbonatnych wód grupy wapniowej i znajduje się poza granicami skali czystości nie tylko według systemów oceny ekologicznej, ale i wymagań dla przemysłu. Zawartość tlenu w rzece na tyle niska, że często jego tam po prostu nie ma.
Jak świadczą rezultaty badań hydrobiologicznych, skład gatunkowy zooplanktonu w rzece nienaturalnie ubogi. Faktycznie jedynie w miejscu wpadania Połtwy do Bugu tam żyją jakieś organizmy.
Nie można nie wspomnieć i o problemie tak zwanej Połtewskiego Systemu Melioracyjnego. W latach 50-tych ktoś wymyślił, aby wykorzystywać wody rzeki dla nawodnienia okolicznych pól, ale kiedy tam zaczęły rosnąć czarne ogórki, pomidory i kapusta, eksperymentu zaprzestano. Jednak niebezpieczeństwo pozostało, gdyż grunty na ten czas silnie zanieczyszczono, teraz tam wypasają wielkie bydło rogate. Po długotrwałym spożywaniu zanieczyszczonego mleka, w organizmie większości miejscowych mieszkańców odkryto nadmiar metali ciężkich, co oczywiście prowadzi do zgubnych skutków dla ich zdrowia.
Obecnie obserwować można i negatywną tendencję powtórnego rozorywania doliny rzeki Połtwy i urządzania na jej zanieczyszczonym terytorium ogrodów. Co może dziwić, od razu na to zareagowały miejscowe ptaki. Za słowami ornitologów, zupełnie znikło kilka ich gatunków, które wcześniej tu gniazdowały. Populacja innych gatunków ptactwa znacznie się natomiast obniżyła.
Co do roślinności na brzegach Połtwy, to ona (szczególnie drzewiasta) filtrtruje i sterylizuje powietrze od poszczególnych zanieczyszczeń i nawet zarazków, wykonując rolę swoistego efektywnego biofiltra. Rośliny jonizują i oczyszczają powietrze od toksycznych oparów rzeki.
Co można obecnie zrobić, aby polepszyć ekologię Połtwy? Wśród pierwszorzędnych środków, które proponują fachowcy – bardziej oszczędne zużycie wody na wszystkich etapach procesów przemysłowych, komunalno-bytowych i technologicznych, wprowadzenie mniej wodochłonnych i energochłonnych sposobów produkcji, jak również bardziej efektywnych metod oczyszczania. Co do ostatniego, to ogromne nadzieje kładzie się na modernizację kanalizacyjno-oczyszczalnych obiektów Lwowa, która jest realizowana w ramach projektu „Sieć wodociągowa i kanalizacja miasta Lwowa”. Projekt finansuje Bank Światowy, rząd Szwecji oraz Lwowska Rada Miejska. Szwedzkie i niemieckie firmy już zainstalowały nowoczesne urządzenia.
Wyjście naszego państwa na światowe rynki wymaga również orientacji na współczesne standardy „zielonych” technologii i zarządzania środowiskowego. Mowa przede wszystkim o przeprowadzeniu ekologicznej inwentaryzacji albo audytu każdego branżowego przedsiębiorstwa, każdego użytkownika i truciciela wód po to, aby ustalić wszystkie priorytety przy wdrożeniu przyszłych wodoochronnych środków.
28 sierpnia 2008
Źródło: Portal dla myśliwych, rybaków i miłośników przyrody http://www.huntingukraine.com
http://www.huntingukraine.com/index.php?option=com_content&task=view&id=554&Itemid=1
Z ukraińskiego przełożył: Jakub Łoginow
| « poprzednia |
|---|










