Saturday, Nov 22nd

Last update:08:00:00 PM GMT

You are here:

Wynagrodzenia i koszty życia na Słowacji i w Austii

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 23
SłabyŚwietny 

Średnie miesięczne zarobki Słowaków we wrześniu wyniosły 784 EUR miesięcznie (3136 zł) brutto, co oznacza wzrost o 5,5% w stosunku do września poprzedniego roku (w ujęciu realnym 4,4%). Po kryzysowym roku 2009 Słowacja wyszła z recesji i powróciła do roli lidera wzrostu gospodarczego w Unii Europejskiej, co zwykli Słowacy właśnie zaczynają odczuwać w swoich portfelach. Nie spełniają się natomiast czarne przepowiednie polskich mediów, które wieszczą Słowacji gospodarczą klęskę, związaną z przyjęciem przez ten kraj euro.

Po przyjęciu euro ceny nie wzrosły

Nasi sąsiedzi przyjęli wspólną walutę po bardzo mocnym kursie korony, dzięki czemu panuje w Polsce złudne przekonanie, że na Słowacji jest drogo. Prawda jest dokładnie odwrotna: na Słowacji jest tak, jak było (inflacja wyniosła w zeszłym roku zaledwie 1%), tylko po prostu my przez ten czas zdziadzieliśmy. W 2007 roku za 3000 złotych mogliśmy kupić towar warty 1000 eur, dziś wskutek osłabienia kursu złotówki nas na niego nie stać i dla jego zakupu potrzebujemy dołożyć jeszcze 1000 złotych. Za to Słowacy, z mocnym euro w kieszeni, mogą się na zagranicznych wycieczkach czuć komfortowo, gdyż wszystko jest dla nich relatywnie tanie.

Oczywiście, na tym odwróceniu ról ucierpiała branża turystyczna w Tatrach (ale Tatry to nie cała Słowacja!). Dziś już nie wystarcza oferować Polakom chłamu i liczyć na to, że i tak przyjedzie mnóstwo polskich turystów tylko ze względu na ceny. Fakt, iż wskutek osłabienia złotówki Polacy zbiednieli o jedną czwartą i Słowacja stała się dla nich droga, zmusił tatrzańskich hotelarzy i właścicieli wyciągów do podniesienia jakości usług, poczynienia inwestycji i obniżenia cen. Mocne euro i alternatywa w postaci wyjazdów Słowaków na zakupy do Czech, Węgier i na Ukrainę, powstrzymuje handlowców przed podwyżkami i zmusza wręcz do obniżek. W efekcie, przyjęcie przez Słowację eura doprowadziło nie do podwyżki cen towarów i usług, jak usiłują nam wmówić polskie media, ale do powstrzymania inflacji i do obniżek cen, a także podniesienia jakości usług, wymuszonego zagraniczną konkurencją.

Wysokie ceny – bo mało towaru na rynku

Faktem jest jednak, że ceny na Słowacji wciąż pozostają nieadekwatnie wysokie w porównaniu z jakością. Tak było jednak zawsze, tyle że Polacy tego nie dostrzegali, gdyż mieliśmy mocny kurs złotówki względem korony. Dla nas ceny na Słowacji były śmiesznie niskie, ale dla Słowaków nie – gdyż w latach 90-tych zarabiali oni średnio o połowę mniej, niż my (a teraz zarabiają tyle samo, co Polacy). Czasy „taniej Słowacji” (taniej - dla Polaków) skończyły się jednak ok. 2004 roku, kiedy wskutek podniesienia VATu i akcyzy ceny w słowackich sklepach wzrosły skokowo o kilkanaście procent. Mniej więcej od tego czasu zaczęła gwałtownie umacniać się korona (względem złotówki), wskutek czego już w 2006 roku Polakom nie opłacało się jeździć na Słowację na zakupy. Nieznacznie tańsze było już tylko piwo i wyroby alkoholowe, ale już wtedy do lamusa odeszły czasy, kiedy za złotówkę można było kupić Złotego Bażanta. Słowacja była już znacznie droższa od Polski w 2008 roku, kiedy jeszcze płaciło się koronami (a kurs korony był wyjątkowo mocny), a samo przekonwertowanie tych wysokich (dla Polaków) cen na euro było już sprawą czysto techniczną, bez wpływu na ceny.

Ale powróćmy do cen i jakości. Wielu czytelnikom wyda się to dziwne, ale mieszkańcy Bratysławy lubią robić zakupy w przygranicznych miejscowościach w Austrii. Kupują tam bardzo smaczny chleb, wędliny, niedostępne na Słowacji piwo pszeniczne. Ceny są praktycznie identyczne, jak na Słowacji, ale jakość towarów jest o wiele wyższa. Z czego to wynika?

Po pierwsze z tego, że na Słowacji jest bardzo mało gruntów wykorzystywanych rolniczo. Aż 75% kraju pokrywają góry, gdzie w najlepszym razie można wypasać owce i produkować bryndzę, ale na pewno nie prowadzić intensywnej gospodarki rolnej. Jedynym tak naprawdę istotnym krajowym źródłem zaopatrzenia w produkty spożywcze jest żyzny, równinny (ale krajobrazowo monotonny i nieciekawy turystycznie) region naddunajski na południu kraju. A więc to, co stanowi o atrakcyjności turystycznej Słowacji (góry, lasy), jest równocześnie jej przekleństwem. Skoro na rynek trafia mała ilość produktów spożywczych, to zgodnie z prawami równowagi podaży i popytu, efektem tego są wysokie ceny. Są one równoważone masowym importem produktów spożywczych z Czech i Polski, ale też z Austrii i Węgier, gdzie warunki dla rozwoju rolnictwa są bez porównania lepsze.

Postkomunistyczna mentalność i święty spokój


Ale to nie jedyny powód, dlaczego ceny na Słowacji są tylko niewiele niższe, niż w Austrii. W grę wchodzi również połączenie mentalności prowincjonalnej z postkomunistyczną. Otóż słowaccy przedsiębiorcy mogliby zarobić więcej, ale im się po prostu nie chce. Co widać choćby wieczorami, kiedy słowackie miasta i kurorty pustoszeją (nawet w Bratysławie knajpy zamyka się o 22:00), chociaż wielu klientów chętnie skorzystałoby z atrakcji życia nocnego, płacąc za to żywą gotówką.

Za przykład niech posłuży bratysławski dworzec kolejowy. W jego bezpośrednim sąsiedztwie znajduje się bardzo fajna restauracja, w której za przystępne ceny można dobrze zjeść i wypić. I nie przypomina ona wcale przydworcowych spelun, znanych z polskich realiów. Niestety, po godzinie 20 w tej knajpie (ani w żadnej innej w okolicach dworca) nie da się już zjeść niczego na ciepło. Do godziny 22 można się tu jeszcze napić piwa czy wódki, ale kuchnia już jest definitywnie zamknięta.

Tymczasem właśnie między godziną 20 a 2 w nocy na dworcu panuje największy ruch. Późnym wieczorem do Bratysławy przybywa wielu zgłodniałych podróżnych, którzy o niczym innym nie myślą, a tylko o tym, żeby coś ciepłego zjeść zaraz po przyjeździe do stolicy. O 22:50 odjeżdża zawsze pełny nocny pociąg do Krakowa, Warszawy, Pragi i Berlina, którego pasażerowie również chcieliby przed długą podróżą coś przekąsić. Podobnie jak pasażerowie kilku innych popularnych pociągów dalekobieżnych, odjeżdżających późną porą, np. do Koszyc.

Niestety, nie da się. Zgłodniali klienci wręcz pchają się do drzwi tej i innej zamkniętej restauracji czy baru, ale są odprawiani z kwitkiem. Taka jest bowiem słowacka mentalność: pieniądze nie są najważniejsze, lepiej jest zarobić mniej, ale mieć święty spokój i się wyspać.

Zresztą, podobne przykłady można znaleźć i na polskim pograniczu. Przyjeżdżając do Zakopanego, aż rzuca się w oczy polska przedsiębiorczość: od wczesnych godzin rannych do późnego wieczora w okolicach dworca stoi pełno prywatnych busów. Chcesz jechać do Kościeliska? Proszę bardzo. Do Bukowiny? Nie ma sprawy. Na Słowację? Nie ma problemu. Jeżeli tylko zapłacisz odpowiednią sumę, polski busiarz zawiezie Cię choćby na Ukrainę, nawet jeśli by to była 1 w nocy.

A na słowackiej stronie Łysej Polany? Zapomnij o prywatnych busach. Niech ci wystarczy regularny autobus raz na dwie godziny. Nie ważne, że są klienci z żywą gotówką, którzy chętnie zapłaciliby i niemałe pieniądze, by słowacki busiarz zawiózł ich z Łysej do Lewoczy, Szczyrbskiego Plesa czy nawet do Bratysławy. Choćby właściciel busa miał zarobić za jeden kurs i 1000 złotych (po odliczeniu kosztów paliwa), nie pojedzie, bo już sobie zaplanował wieczór z kumplami w miejscowej karczmie, lub obiecał żonie, że na noc będzie w domu.

Ten fenomen można rozumieć dwojako. Z jednej strony faktem jest, że Słowacy się cenią, nie dążą do zarobku za wszelką cenę i ponad pieniądze cenią sobie życie rodzinne i święty spokój. Z drugiej strony, Słowacy po prostu często idą na łatwiznę, nie wykorzystują nadarzających się okazji do zrobienia interesu, a zamiast tego drogo liczą sobie swoje usługi. „Po co się starać, pracować po nocach, skoro można po prostu podnieść cenę” – takie podejście jest wciąż bardzo popularne.

Z tego właśnie bierze się to, że na bratysławskim dworcu bułka cygańska (odpowiednik wiedeńskiego sznycla w bułce) kosztuje aż 2,50 eur, chociaż za kawałek filetu z kurczaka z cebulą w bułce z powodzeniem można by zapłacić i 1 euro, a właściciel budki i tak byłby do przodu. Tyle samo, a więc 2,50-3,00 eura kosztuje sznycel w bułce lub kebab w podobnej budce w sąsiednim Wiedniu, gdzie zarobki są trzykrotnie wyższe. Skąd tak absurdalnie wysokie ceny w Bratysławie? Ano wcale nie z tego, że na Słowacji jest euro (bo przecież w Austrii również jest), ale z tego, że ludziom się nie chce pracować i jest mała konkurencja. A skoro restauracje są zamknięte, a jedyną szansą posilenia się jest kupienie bułki cygańskiej w jednym z trzech kiosków, to ich właściciele mogą narzucić choćby i absurdalnie wysoką cenę 2,50 eur za bułkę z kawałkiem mięsa, bo klient i tak nie ma alternatywy.

Dopłaty unijne

Jest jeszcze jeden powód wysokich cen artykułów spożywczych na Słowacji – niższe, niż u sąsiadów, dopłaty unijne do produkcji rolnej. Kupując polskie towary spożywcze, nawet nie zdajemy sobie sprawy, że płacimy za nie podwójnie i to nawet wtedy, gdy na zakup nas nie stać: raz w sklepie, a drugi raz – płacąc podatki. Polski rolnik dostaje wyższe niż jego słowacki kolega dopłaty z Unii, a oprócz tego również hojne wsparcie z budżetu państwa. Już sam ten mechanizm podatkowo-dopłatowy powoduje, że polskie artykuły spożywcze są nawet o 30% tańsze, niż słowackie.

Jeszcze lepiej żyje austriacki rolnik, który otrzymuje dopłaty do produkcji rolnej w pełnej wysokości. W dodatku austriackie rolnictwo jest o wiele nowocześniejsze, a więc bardziej wydajne – chociażby dzięki większej dostępności nowoczesnych maszyn rolniczych, silosów, magazynów, czy też bardziej rozwiniętemu systemowi giełd rolnych i dostępności tanich kredytów. Wszystko to powoduje, że ceny produktów spożywczych w Austrii są identyczne, jak w Bratysławie – a przy tym są zdrowsze i wyższej jakości, gdyż Austriacy przywiązują do tych kwestii ogromną rolę.

Zarobki w regionach i branżach

Słowacja jest krajem silnie zróżnicowanym pod względem poziomu rozwoju gospodarczego i zarobków. Jak już wspomnieliśmy, średnie zarobki w skali kraju wynoszą około 780 eur. Jednakże przeciętny mieszkaniec Bratysławy otrzymuje co miesiąc ok. 1100 eur, a mieszkaniec wschodniej części kraju – tylko 500-600 eur. Najbiedniejszym regionem jest Kraj Preszowski graniczący z Polską (należy do niego między innymi Poprad, Stara Lubovnia, Svidnik, Medzilaborce), który w opinii przeciętnego Słowaka przedstawia sobą obraz nędzy i rozpaczy. Niezbyt ciekawa sytuacja jest również na Orawie i Kysucach, a więc górzystych regionach, oddalonych od dużych miast. A ponieważ Polacy podróżują turystycznie niemal wyłącznie do tych biednych regionów (Orawa, Kysuce, Spisz, Zemplin, Szarisz), to może powstać wrażenie, że cała Słowacja jest tak biedna i dziadowska, jak tereny graniczące z Polską. A to oczywiście nieprawda.

Na Słowacji liczy się tak naprawdę Bratysława i okolice, Dolina Wagu (do Żyliny włącznie), Nizina Podunajska, a także Koszyce (ale już bez okolic). W stolicy zarobki są większe niż w Warszawie, a w pozostałych wymienionych regionach osiągają 700 eur miesięcznie. Na wschodzie i w górach jest najgorzej, tam zarabia się tylko 500-600 eur i w dodatku panuje wysokie bezrobocie.

Jedną z najgorzej opłacanych gałęzi gospodarki jest turystyka i hotelarstwo. Podczas gdy w przemyśle można zarobić ponad 1000 eur, w finansach, IT i siedzibach słowackich oddziałów międzynarodowych korporacji standardem jest 2000 eur miesiecznie, to w turystyce pensje oscylują wokół 500 eur miesięcznie (również w bogatej Bratysławie). Więcej zarabia się nawet w budownictwie. Nie jest jednak prawdą przekonanie, że turystyka odgrywa jakąś szczególną rolę w gospodarce słowackiej. Sektor turystyczny wytwarza jedynie 7% PKB i z każdym rokiem jego rola słabnie, między innymi na rzecz przemysłu i usług (nieturystycznych).

Wynajęcie mieszkania na Słowacji – Bratysława droższa niż Austria

Jeżeli chcesz zamieszkać w Bratysławie, mamy dla ciebie niemiłą wiadomość: ceny nieruchomości są tu absurdalnie wysokie. Wynajęcie dwupokojowego mieszkania w blokowisku na obrzeżach miasta to wydatek rzędu 400-500 eur miesięcznie. Za lepiej wyposażone mieszkanie w pobliżu centrum należy zapłacić aż 800-1000 eur miesięcznie.

Zdecydowanie taniej jest w sąsiedniej Austrii. Za dwu-trzypokojowe mieszkanie w zadbanej kamienicy w centrum Hainburga trzeba zapłacić 400-500 eur miesięcznie. Z Hainburga do centrum Bratysławy jedzie się zaledwie 15 minut samochodem lub autobusem miejskim bratysławskiej MHD, więc ten wariant jest bardzo popularny wśród osób, pracujących w słowackiej stolicy.

Czym można wyjaśnić to zjawisko? Powinno być raczej odwrotnie. Otóż na relatywną drożyznę na bratysławskim rynku nieruchomości składa się kilka czynników. Jednym z nich jest oczywiście mentalność społeczeństwa na dorobku: deweloperzy chcą się za wszelką cenę i jak najszybciej dorobić, maksymalnie windując ceny. Druga kwestia – to niezrównoważona polityka regionalna Słowacji, która sprawia, że jeżeli chcesz zrobić karierę – musisz mieszkać w stolicy. Słowaccy politycy, ale również media i tuzy biznesu utożsamiają Słowację z Bratysławą i okolicą – cała reszta kraju jest jakby wewnętrzną kolonią „Hlavnej dediny” (Głównej Wsi – tak żartobliwie nazywana jest w narodzie Bratysława). W związku z tym, wśród młodych ludzi z całego kraju jest ogromne parcie na zamieszkanie w Bratysławie, a więc tworzy się duży popyt na nieruchomości. A ponieważ młodzi ludzie (ci, którzy dopiero zaczynają karierę, osiedlają się w stolicy i zakładają rodziny) w miarę dobrze zarabiają (zarobki rzędu 2000 – 3000 eur w korporacjach są tu czymś normalnym), to mogą sobie pozwolić nawet na zakup absurdalnie drogiego mieszkania.

Należy tu zaznaczyć, że bratysławska przeciętna płaca rzędu 1000 – 1100 eur miesięcznie nie bierze się z nikąd, ale jest wypadową świetnych, nierzadko lepszych niż w Wiedniu zarobków w niektórych korporacjach (rzędu kilku tysięcy eur miesięcznie) i wynagrodzeń na poziomie 400-800 eur miesięcznie, które zarabiają „zwykli ludzie”. Z tym, że ci „zwykli ludzie” już tu mieszkają od lat, mają 50 lat i własne mieszkanie z czasów komunizmu, a więc nie są klientami agencji nieruchomości. Takim klientem jest natomiast absolwent prestiżowej uczelni, który przyjechał do stolicy ze wschodu i znalazł po studiach świetną pracę. A jak już wspomnieliśmy, ta grupa społeczna zarabia znacznie więcej, niż rdzenny mieszkaniec Hainburga – czyli miasteczka bądź co bądź prowincjonalnego. To właśnie jeden z powodów, dlaczego nieruchomości w Bratysławie są znacznie droższe, niż w sąsiednich austriackich wioskach i miasteczkach, o jeszcze tańszych Węgrzech już nie wspominając.

Komentarze  

 
0 #1 Heniek 2012-01-17 22:04
Słowacja to raj ! aj tam aj tam!
Cytować
 
 
0 #2 Tomek 2012-02-07 20:40
I dobrze że się cenią tak powinno być a nie jak u nas wyścig szczurów i wiecznie mało i mało
Cytować
 
 
+5 #3 Ala 2012-02-17 22:25
No i dobrze. W końcu czy życie polega na zarobieniu 1000 zł zawożąc kogoś gdzieś tam ponadplanowo czy spędzeniu tego wieczoru z rodziną? My już mamy tak potwornie wyprane mózgi, że się nad tym w ogóle zastanawiamy?
Cytować
 
 
+1 #4 Anika 2012-11-19 01:40
:zzz bzdura ! wrócilam wlasnie ze slowacji i wiekszosc artykulu to prawda a zwłaszcza leniwy! naród, byle jakie jedzenie, brudne
ulice, zakłady pracy, - stoi kosz a nawet 3 do segregacji smieci ale....wokól i pod nimi 50 śmieci luzem i spoko. lasy ,brzegi rzek zasmiecone, drogi fatalne! i rzeczywiscie drogo w sklepach. poza stolica ludzie jak z kołchozu albo naszych byłych pgr masakra. ulice słabo oswietlone, ogólne wrazenie biedy , komuny i lenistwa, rzeczywiscie im sie nie chce. A poza tym mozecie wierzyc POLSKA w porównaniu jest piekna czysta zadbana, widac piekne drogi autostrady, sklepy, zycie na ulicach, neony,ledy,font anny, Ehh...JEST DOBRZE:)
Cytować
 
 
+4 #5 Maciek 2013-04-09 12:25
Taaa a świstak siedzi i zawija w te swoje sreberka.
Poslużę się przykladem
Trstena supermarket BILLA
Chlebek - 1.50 EURo czyli jakieś 7 zeta
Kielbaska 100 gram 0.80 euro czyli 42 zeta za kilo
browarek 0.90 EURO czyli 4 zeta
Panie redaktor - nie pisz pan bzdur.
A slowacy są po prostu w...ni na maxa!
Cytować
 
 
-1 #6 Tadeusz 2013-06-19 18:37
Byłem kilkakrotnie w SłowACJI i są tam bardzo dobre drogi,czyste ulice i bARDZO PRZYJEŻNIE NASTAWIENI DO POLAKOW LUDZIE.Co prawda bylem tylko na basenach z wodą termalną. Ale jet tam taniej jak w naszych rodzimych termach gdzie jak by mogli to by skórę z człowieka zdarli. :P
Cytować
 
 
+4 #7 bolec 2013-07-23 12:17
Wczoraj wróciłem ze słowacji dokładnie z bratyslawy bieda tam aż piszczy ludziska urobieni po pachy w sklepach wszystko drogie ogólnie chyba czuć dalej skutki kryzysu a tak apropo artykułu to czemu wszyscy słowacy jeżdżą do polski na zakupy skoro tak dobrze zarabiają i unich tak tanio coś tu nie pasuje
Cytować
 
 
+2 #8 babuć 2013-08-04 21:13
Cytuję bolec:
Wczoraj wróciłem ze słowacji...... czemu wszyscy słowacy jeżdżą do polski na zakupy skoro tak dobrze zarabiają i unich tak tanio coś tu nie pasuje


Pasuje, pasuje. Na ich miejscu robiłbyś to samo. 1 Euro = 4,25 zł. Wszystko na ten temat.
Cytować
 
 
+3 #9 Kuba 2013-08-04 23:04
A wkrótce euro będzie po 5 złotych jak tak dalej pójdzie. Nie oznacza to wcale, że na Słowacji robi się drogo, ale przeciwnie - to my biedniejemy, tzn. nasze złotówkowe zarobki w przeliczeniu na walutę obcą są coraz mniejsze.
Cytować
 
 
+2 #10 jubus 2013-08-05 06:38
Kuba, poducz się lepiej ekonomii. To, że waluta polska się osłabia, nie oznacza, że biedniejemy, bo liczy się siła nabywcza, która w przypadku przeciętnego Polaka jest i tak wyższa niż Słowaka. Słowacja jest ciut bogatsza od Polski, nominalnie, ale pod względem siły nabywczej poziom jest podobny. Słowacja jest droga, ale trzeba pamiętać, że to Polska jest tania. W Polsce są najniższe ceny w UE, poza Rumunią i Bułgarią i to z prozaicznego powodu - dużego rynku i dużej konkurencji. W USA jest jeszcze taniej, bo i większa konkurencja, a i możliwości lepsze.
To, dlaczego Słowacy jeżdżą na zakupy do Polski jest równie oczywiste - Polska bije na głowę Słowację czy nawet Czechy jeśli chodzi o nowoczesność rolnictwa i przemysłu spożywczego. Polskie zakłady przetwórcze są najnowcześniejs ze w UE, głównie dzięki ogromnym nakładom sprzed kilku lat, do tego dochodzi sporo inwestycji zagranicznych. Jeśli euro będzie po 5 złotych to będzie to idealna sytuacja dla Polski, bo import będzie mniejszy, eksport większy, większe wpływy z przekazów od emigrantów, więcej złotówek z funduszy UE. Ale nie wierzę, aby euro było po 5 złotych, bo eurostrefa jest w beznadziejnej sytuacji, jedyną walutą, której wartość rośnie nieprzerwanie jest dolar.
Cytować
 
 
0 #11 Ana28 2014-01-26 15:25
A ja znam kilkoro Słowaków, i wszyscy mówią, ze odkąd maja euro, wszystko jest drozsze,ze kiedys bylo inaczej, taniej, jezdzą nawet spod Nitry do Polski do Nowego Targu na Zakupy,a ci z Popradu to juz nie wspomne, jeszcze czesciej. Znamy sie z Niemiec, gdzie razem pracujemy, i te zarobki co do Bratyslawy to tez zawyzone. Kolezanka Slowaczka z wyzszym wyksztalceniem pedagogicznym (Nitra)zarabiał a 300 Euro, z kolei, kolezanka w Tatralandzie przy kasie ok.600Euro. Fakt, faktem, mozna sprawdzic na google street view, jak wygladaja domy Slowakow, znacznie gorzej jak Polakow, ale z kolei w moim odczuciu kupuja nowsze samochody i wydaja wiecej na zycie. No ale moze to moje odczucie, podpatrzone u ok. 12 osob ze Słowacji. A i co zawsze Slowacy podkresjaja, to to ze w Polsce rzeczy są ladniejsze, cokolwiek by to bylo, od odzieży zaczynając.
Cytować
 
 
0 #12 Darka 2014-04-15 15:49
Cytuję Anika:
:zzz bzdura ! wrócilam wlasnie ze slowacji i wiekszosc artykulu to prawda a zwłaszcza leniwy! naród, byle jakie jedzenie, brudne
ulice, zakłady pracy, - stoi kosz a nawet 3 do segregacji smieci ale....wokól i pod nimi 50 śmieci luzem i spoko. lasy ,brzegi rzek zasmiecone, drogi fatalne! i rzeczywiscie drogo w sklepach. poza stolica ludzie jak z kołchozu albo naszych byłych pgr masakra. ulice słabo oswietlone, ogólne wrazenie biedy , komuny i lenistwa, rzeczywiscie im sie nie chce. A poza tym mozecie wierzyc POLSKA w porównaniu jest piekna czysta zadbana, widac piekne drogi autostrady, sklepy, zycie na ulicach, neony,ledy,font anny, Ehh...JEST DOBRZE:)


Ke? Mieszkam od kilku lat na Słowacji i zdecydowanie przesadzasz. Szczególnie w kwesti pięknych polskich autostrad. Że co?? To właśnie na Słowacji są świetne autostrady, a nie w PL.
Cytować
 
 
+2 #13 Ja 2014-04-15 16:11
No to z tymi zarobkami żeś pojechał. Gdyby tak było to w Bratysławie byłaby bajka, ale tak nie jest. W korporacji zarabia się max 1000 euro. Oczywiście zależy od stanowiska, ale piszę tu o zwykłym pracowniku. Pracując w sklepie np. zarabiasz najnizsza krajową czyli jakieś 350 euro góra do 500. Ceny w sklepach kosmos, być może często porownywalne z cenami w Warszawie, no ale gdzie Bratysława do Warszawy. Ceny nowych mieszkań przesadzone. Ogłoszenie "mieszkanie 30 m2 już od 70 tyś euro", normalnie taka promocja, że tylko brać ;). Wynajem? Ja wynajmuje za 380 euro (w tym są wszystkie media), 30 m2, 10 min od centrum, także nie jest źle. Jednak naprawdę miałam szczęscie, że mieszkanie tanie, nie zapuszcone i nie jedzie komuną.
Cytować
 
 
+3 #14 Ja 2014-04-15 16:12
Co do smaych Słowaków to artykuł opisuje całą prawdę. Im się nigdy nie śpieszy, zaraz, jutro, ciągle cię za wszystko przepraszają. Jeden Słowak powiedział mi kiedyś, że to wynika też z ich historii. Zawsze byli potulni, tacy ludzie do bicia. No coś w tym jest. Ale z drugiej strony dzięki temu żyje się tu bezstresowo, po mału, nikomu nigdzie się nie śpieszy. No i duży plus. Przyroda!!! Niezmiennie mnie zachwyca. To niesamowite kiedy wychodzisz z bloku, a tu sobie sarny chodzą, jeż idzie na spacer, za blokiem wiśnie, winogrona, mirabelki, a nawet migdały rosną. Pieniądze to nie wszystko. Ogólnie lubię tu mieszkać, mimo wilelu wielu wad.
Cytować
 
 
0 #15 Summer 2014-07-14 18:40
These are genuinely impressive ideas in on the topic of blogging.
You have touched some nice factors here.
Any way keep up wrinting.

Check out my site :: sex shop Madrid: http://www.lolatoys.com
Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

----

Zobacz też:

Noclegi w Bratysławie

Hotele w Wiedniu

Spodobało się? Jesteś tu pierwszy raz? Zostań z nami na dłużej! Zapisz się na newsletter (w każdej chwili możesz się wypisać) i polub naszą stronę na Facebooku:

www.facebook.com/porteuropa.eu

Wpisz swój adres e-mail.
Będziesz otrzymywał nasz newsletter.
adres e-mail
Miasto