Sunday, Feb 19th

Last update:04:36:18 PM GMT

You are here:

Please enable JavaScript!
Bitte aktiviere JavaScript!
S'il vous plaît activer JavaScript!
Por favor,activa el JavaScript!
antiblock.org

Słowacki system wyborczy: wybory w sobotę, zakaz sondaży i inne ciekawostki

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 5
SłabyŚwietny 

Wybory na Słowacji za nami, a skoro tak – warto przyjrzeć się nieco bliżej systemowi wyborczemu u naszych sąsiadów. Niektóre rozwiązania są dość zaskakujące, a wiele z nich być może warto byłoby zastosować u nas.

 


Wybory w sobotę, czyli niedzielna msza nie wpływa na wybór i można odespać

Pierwsza sprawa – na Słowacji wybory odbywają się, inaczej niż w naszym kraju, w sobotę. To rozwiązanie akurat z chęcią wprowadziłbym do polskiej ordynacji wyborczej – i to z kilku powodów. Po pierwsze – ze względu na „oddzielenie Kościoła od Państwa” – jak wiemy, wielu polskich wyborców idzie głosować zaraz po niedzielnej Mszy Świętej, co samo w sobie nie jest niczym złym, o ile... No właśnie, o ile pewna grupa księży o określonych poglądach nie postanowi wykorzystać okazji do przemycenia wątków politycznych w kazaniu, co w praktyce często oznacza sugestię, na kogo głosować. W przeszłości w ten sposób Kościół pomógł dostać się do parlamentu Lidze Polskich Rodzin, jeszcze wcześniej – ZChN-owi. I nawet, jeśli większość księży dystansuje się wobec polityki, to ten niewielki odsetek duchownych łamiących (wprost lub pośrednio) ciszę wyborczą negatywnie rzutuje na Kościół jako całość. Wybory w sobotę eliminują to ryzyko całkowicie, sprawa jest absolutnie czysta – z korzyścią dla wszystkich, a zwłaszcza dla samego Kościoła.

Wybory w sobotę są też dobrym rozwiązaniem dla osób, które prywatnie lub zawodowo interesują się polityką i chcą do późnych godzin nocnych oglądać wieczór wyborczy. Słowacy mogą sobie na to pozwolić, bo nazajutrz nie trzeba iść do pracy. Sobotnie wybory chwalą sobie także dziennikarze tradycyjnych mediów – w niedzielę gazety i tak się nie ukazują, nie trzeba więc na szybko robić jutrzejszej gazety w późnych powyborczych godzinach wieczornych, kiedy tak naprawdę numer powinien już być w druku. Słowacki przykład pokazuje, że ten model lepiej się sprawdza niż nasze niedzielne wybory – w wolną od pracy niedzielę można odespać powyborcze emocje, na spokojnie zapoznać się z już wstępnymi wynikami czy pierwszymi komentarzami – a w poniedziałek w normalnym trybie rozpocząć nowy tydzień.

Jeden okręg wyborczy, czyli lista krajowa i nic poza tym

Dużym zaskoczeniem dla polskiego wyborcy może być informacja, że na Słowacji nie ma okręgów wyborczych – a dokładniej cały kraj jest jednym, 150-osobowym okręgiem. Rozwiązanie to wprowadzono w 1998 roku. Ciekawie wygląda też samo głosowanie. Słowacki wyborca otrzymuje na osobnych kartach listy partyjne, na których jest 150 nazwisk. Spośród nich wybiera jedną i głosuje – uwaga – na maksymalnie CZTERY osoby z listy.

Dalej jest jeszcze ciekawiej, bo przed wrzuceniem karty wyborczej do urny, wyborca musi ją włożyć do koperty. Po co ta koperta – tego prawdę mówiąc nie wiem, znajomi Słowacy kwitują to pytanie twierdzeniem, że tak było zawsze, po prostu taka tradycja.

Czy byłby sens likwidować okręgi wyborcze w przypadku Polski? Raczej nie, przede wszystkim ze względu na to, że Słowacja jest mimo wszystko małym krajem, gdzie takie rozwiązanie może się sprawdzić. Słowacja ma osiem razy mniej mieszkańców, niż Polska, a tamtejszy JEDNOIZBOWY parlament (Rada Narodowa) ma tylko 150 posłów. Gdyby pójść słowackim tokiem myślenia, Polskę należałoby podzielić na, powiedzmy, cztery megaokręgi po 115 posłów każdy.
Czy ten system nie prowadzi do marginalizacji regionów i dominacji polityków ze stolicy? Paradoksalnie – nie. Wręcz przeciwnie, w przeszłości na Słowacji mówiło się wręcz o nadreprezentacji wschodu kraju (w słowackim rozumieniu Wschód to Kraj Koszycki i Preszowski, a więc również Poprad i Tatry Wysokie z okolicami) – stąd pochodzą m. in. były premier Mikulasz Dzurinda, były minister finansów Ivan Miklosz czy szef dyplomacji Miroslav Lajczak.

Siłą rzeczy nie występuje natomiast to, co jest zmorą polskiego parlamentaryzmu, czyli tzw. spadochroniarze. Tutaj widać duże zalety możliwości oddania głosu aż na cztery osoby z wybranej listy. Dzięki temu wyborca nie ma dylematu, czy zagłosować na ulubionego lidera partyjnego ze stolicy, czy na lokalnego polityka, gdyż może oddać głos na obu. Wielu Słowaków rozdziela swoje poparcie w ten sposób, że np. dwa głosy oddaje na ogólnokrajowych liderów, jeden na silnego regionalnego polityka, który będzie pracować na rzecz swojego „okręgu wyborczego” (np. poprzez interpelacje czy zapytania poselskie) i jeden na jakiegoś młodego aktywistę-idealistę, który pewnie i tak nie wejdzie, ale zasługuje na nasze wsparcie i w tej sytuacji nie ma obawy ze „straty głosu” (bo trzy pozostałe wykorzystaliśmy na politycznych „pewniaków”). I akurat to rozwiązanie (głosujemy na 3-4 osoby z okręgu, a nie tylko na jednego), chętnie bym w Polsce wprowadził – na pewno odpartyjniłoby to polską scenę polityczną i wniosło do naszej polityki więcej świeżego powietrza.

Zbyt długa cisza wyborcza

Kontrowersyjną sprawą jest cisza wyborcza. Na Słowacji jest ona rozdzielona na dwie części: totalna cisza trwa 48 godzin przed wyborami i w dzień wyborów, natomiast dodatkowo na dwa tygodnie przed głosowaniem nie wolno publikować sondaży wyborczych. Efektem jest to, co widzieliśmy przy okazji niedawnych wyborów, kiedy wyniki totalnie różniły się od ostatnich sondaży, a do parlamentu nieoczekiwanie dostali się kotlebowcy i Sme Rodina Borisa Kollara.

Tu ciekawostka: na dzień przed wyborami wszyscy byli pewni, że niekwestionowanym liderem opozycji jest Siet’ Radoslava Prochazki (poparcie ok. 12-15%), a do parlamentu na pewno wejdzie też KDH i Most. Z kolei OLaNO-Nova raczej wejdzie, ale nie jest to pewne, a liberalna SaS z poparciem ok. 4% prawdopodobnie nie wejdzie, chyba że wyborcy się w ostatniej chwili zmobilizuja.

I zmobilizowali się. Inaczej niż u nas, gdzie Polacy głosują w obawie przed „straconym głosem” na wyborczych pewniaków, Słowacy kalkulują inaczej. „Siet’, Most i KDH i tak wejdą, więc skoro nie lubię Ficy, to raczej oddam głos na którąś z partii balansujących na progu wyborczym. Bo tylko ich wejście do parlamentu daje szansę na utworzenie centroprawicowego reformatorskiego rządu, a Siet’ czy KDH i tak sobie poradzą bez mojego głosu”.

Efekt jest taki, że wyborcy Sieti, Mostu i KDH zagłosowali gromadnie na „zagrożone” SaS i OLaNO, które w rezultacie uzyskały niespodziewanie dobry wynik (drugie i trzecie miejsce). Z kolei „lider opozycji” – Siet’ Radoslava Prochazki ledwie prześlizgnął się ponad progiem z wynikiem 5,6%, a chadeckie KDH nie dostało się do parlamentu – po raz pierwszy od 1992 roku.

Czy to dobrze, czy źle – zostawiam do osądu Czytelnikom. Sami Słowacy mają na ten temat dość diametralnie różne opinie, temat jest przedmiotem wielu ciekawych, merytorycznych dyskusji.

Podwójne wybory samorządowe - osobno do gmin, osobno do krajów

Na zakończenie dodam jeszcze jedną ciekawostkę, nie dotyczącą tym razem wyborów do parlamentu. Otóż słowackie wybory samorządowe odbywają się podwójnie – w osobnym terminie (ostatnio w 2014 roku) wybierani są burmistrzowie i prezydenci miast (primator) czy wójtowie (starosta) oraz gminni i miejscy radni, a osobno (ostatnio w 2013 roku) odbywają się wybory na szczeblu regionalnym. Czyli wojewódzkim (kraje samorządowe). W tym ostatnim przypadku w wyborach bezpośrednich wybiera się nie tylko radnych, ale też żupana, czyli odpowiednika naszego marszałka. W tym przypadku wybory odbywają się w dwóch turach.

Z kolei powiatowy szczebel podziału administracyjnego Słowacji (okresy) jest politycznie „pusty” – podział na okresy, czyli powiaty, służy jedynie administracji rządowej (np. powiatowa komenda policji, powiatowy urząd pracy) i celom statystycznym. Nie ma natomiast Rady Okresu ani odpowiednika naszego starosty (słowacki starosta to odpowiednik naszego wójta lub sołtysa).

Osobiście podział na osobne wybory regionalne (do Sejmików) i lokalne (gminy, powiaty) z chęcią bym wprowadził do polskiego systemu. Pomogłoby to z jednej strony odpartyjnić wybory lokalne, a z drugiej – dowartościować wybory do Sejmików, które są w Polsce traktowane nieco po macoszemu, niejako w formie niechcianego i niezrozumiałego przez wyborców dodatku do wyborów gminnych. Osobna kampania do wyborów sejmikowych pomogłaby wyborcom lepiej zrozumieć kompetencje tego szczebla samorządu, dzięki czemu być może wybór byłby bardziej świadomy – nie byłoby zjawiska w stylu „głosuję na PSL, bo gdzieś trzeba postawić krzyżyk na chybił trafił, a ta partia jest na okładce”. Słowacki system to generalnie dobre pole do porównań, szkoda, że w polskiej publicystyce okołowyborczej tego typu analizy są totalną abstrakcją, a o Słowacji i Czechach pisze się mniej, niż o Białorusi czy Francji.

Jakub Łoginow

Bądź na bieżąco, śledź na Facebooku stronę Polska-Słowacja: www.facebook.com/polskaslowacja

 

Komentarze  

 
0 #1 jubus 2016-03-11 16:57
Jako politolog, nacjonalista i agnostyk, przyznam szerze, że Słowacja ma idealny, system wyborczy, biorąc pod uwagę jej uwarunkowania. Polska ma jednak uwarunkowania inne, niestety, nie da się tego przekopiować, chociaż mi akurat wzorce słowackie bardzo się podobają. Osobiście jestem przeciwnikiem powiatów, które są do niczego nie potrzebne, wystarczą małe, silne województwa i gminy.
Nie znam Słowacji za bardzo, ale jak na kraj ostro katolicki (bardziej od Polski), Słowacy bardzo rozsądnie umieją warzyć antyklerykalizm z ultrakatolicyzm em, za co im chwała.
Cytować
 
 
+1 #2 Viliam Hájovský 2016-04-21 21:35
Poľsko musí byť numero jedna medzi Slovanmi; a záruka proti ruskej expanzii a podobným nápadom ako bola anexia Krymu.
Nemôžu to byť Česi/aj keď ich mám rád/ ani Ukrajina. Ostalo to na Poľsku. Vh.
Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

----

Zobacz też:

Noclegi w Bratysławie

Hotele w Wiedniu

Spodobało się? Jesteś tu pierwszy raz? Zostań z nami na dłużej! Zapisz się na newsletter (w każdej chwili możesz się wypisać) i polub naszą stronę na Facebooku:

www.facebook.com/porteuropa.eu

Wpisz swój adres e-mail.
Będziesz otrzymywał nasz newsletter.
adres e-mail
Miasto