
Od momentu przyznania nam prawa do organizacji piłkarskich mistrzostw Europy nie zrobiono nic, by poradzić sobie z patologią, toczącą polsko-ukraińską granicę. Nadal na odprawę czeka się w wielogodzinnych kolejkach, a ukraińscy funkcjonariusze pod byle pretekstem wymuszają łapówki od podróżnych. Dziś, w przededniu Euro-2012, Straż Graniczna robi dobrą minę do złej gry i przygotowuje nadzwyczajne rozwiązania dla kibiców, podczas gdy tak naprawdę granica wymaga nie doraźnych, ale systemowych rozwiązań.

















