Saturday, Jul 02nd

Last update:05:40:15 PM GMT

You are here:

Please enable JavaScript!
Bitte aktiviere JavaScript!
S'il vous plaît activer JavaScript!
Por favor,activa el JavaScript!
antiblock.org

Rozwiewamy mity o pieszych przejściach granicznych

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 154
SłabyŚwietny 

Na całej polskiej granicy wschodniej funkcjonują tylko dwa przejścia graniczne, które można przekraczać pieszo. Przeciwnikami dopuszczenia ruchu pieszego przez granicę są urzędnicy większości urzędów, decydujących o ruchu granicznym, którzy od wielu lat blokują otwieranie pasów odpraw dla pieszych i rowerzystów. Na uzasadnienie swojego stanowiska urzędnicy podają argumenty, które są po prostu mitami nie mającymi potwierdzenia w rzeczywistości – i te mity tu rozwiewamy.


Mit pierwszy. To jest zewnętrzna granica UE, dlatego nie możemy dopuścić ruchu pieszego. Unia zabrania.

Nieprawda. Dowodem na to, że ruch pieszy na zewnętrznej granicy UE może funkcjonować bez problemu, jest dawna granica polsko-niemiecka czy austriacko-słowacka (w latach 1990-2004 była to zewnętrzna granica UE), czy obecna (2012 r.) granica UE z Chorwacją czy Serbią. Na tych granicach możliwość przekraczania granicy pieszo była i jest oczywistością i w żaden sposób nie ograniczało to bezpieczeństwa UE.

Granicę można przekraczać pieszo również na granicy ukraińsko-słowackiej czy białorusko-litewskiej. To jedynie Polska wyłamuje się z tej zasady – inne kraje (Węgry, Litwa, Słowacja, w przeszłości Niemcy, Austria) w żaden sposób nie ograniczały i nie ograniczają ruchu pieszego na swoich granicach, które były lub są zewnętrznymi granicami UE.

Unia Europejska wymaga jedynie, by ruch pieszy był oddzielony od ruchu samochodowego. Nie musi to być koniecznie osobny korytarz, taki jak w Medyce – wystarczy by piesi szli chodnikiem wzdłuż ulicy, a ruch pieszych był wyraźnie oznaczony odpowiednimi znakami. Przykładem takiego rozwiązania jest np. przejście graniczne na trasie Mińsk-Wilno, gdzie piesi i rowerzyści po prostu przechodzą chodnikiem wzdłuż samochodów i dokonują odprawy paszportowej w tym samym okienku, co kierowcy.

Unia Europejska nie tylko nie zabrania, ale wręcz zachęca do rozwoju ruchu pieszego i rowerowego oraz do ograniczenia ruchu samochodowego. Ma to wyraz we wszelkich dokumentach programowych i dyrektywach UE, w której mówi się o priorytecie dla ekologicznych sposobów transportu i ograniczaniu nadmiernej motoryzacji. Ze względu na ochronę środowiska i cele klimatyczne należy wszędzie tam, gdzie to możliwe ograniczać ruch samochodowy dając priorytet pieszym, rowerzystom i transportowi zbiorowemu. Biorąc to pod uwagę to nie piesi powinni być na granicach dyskryminowani, ale przeciwnie: w pierwszej kolejności podczas budowy nowych przejść powinny być oddawane do użytku pasy odpraw dla pieszych i rowerzystów, a dopiero w ślad za nimi infrastruktura dla transportu kołowego.


Mit drugi. Z pieszych przejść granicznych korzystają tylko drobni przemytnicy. Nie chcemy otwierać pieszych przejść granicznych, bo w ten sposób tylko zwiększymy skalę przemytu.

 

I tak, i nie. Prawdą jest, że w Medyce znaczną część użytkowników pieszego korytarza stanowią tzw. „mrówki”, ale wynika to wyłącznie z pobłażliwości polskich władz wobec przemytników. Portal „Port Europa” wielokrotnie przesyłał polskim urzędom odpowiedzialnym za ruch graniczny kompleksowe koncepcje rozwiązań, które praktycznie wyeliminowałyby drobny przemyt (można się z nimi zapoznać pod adresem www.porteuropa.eu/ukraina/granica), jednak za każdym razem były one ignorowane. Rząd i władze lokalne wolą przymykać oczy na drobny przemyt, traktując go jako sposób na rozładowanie problemów społecznych na Ścianie Wschodniej. My mamy inne pomysły na aktywizację zawodową mieszkańców pogranicza (m. in. wykorzystanie atutu otwartej, przyjaznej granicy w legalny sposób, np. agroturystyka transgraniczna, legalny handel przygraniczny itp.), ale politycy nie chcą ich wziąć pod uwagę.

Sztuczne spowalnianie odpraw, ograniczanie przepustowości przejść granicznych, torpedowanie budowy nowych przejść granicznych, w tym pieszo-rowerowych – to niepisany sposób Straży Granicznej, Służby Celnej i administracji rządowej na walkę z przemytem. To zachowanie absurdalne i niedopuszczalne w demokratycznym państwie. Sposoby na walkę z przemytem są podane na tacy, trzeba tylko poważnie zająć się tym problemem, zamiast chować głowę w piasek i udawać, że wszystko jest w porządku.

Ponadto, skontrolowanie bagażu pieszego turysty (czy nawet osoby która jest ewidentnie przemytnikiem i przekracza granicę pieszo) jest nieporównywalnie prostsze, niż kontrola turysty/przemytnika jadącego autem, pociągiem czy autobusem. Osoby jadące środkiem transportu mają ze sobą większy bagaż, w którym łatwiej ukryć przemycany towar. Ponadto kontrabandę można schować w różnych przemyślnych skrytkach w samochodzie, pociągu czy autobusie (np. pod siedzeniami) – w przypadku pieszych i rowerzystów ten problem odpada, a kontrola celna jest łatwiejsza.


Mit trzeci. Z pieszych przejść granicznych korzystają tylko lokalni mieszkańcy pogranicza

Nieprawda. Piesze przejście graniczne w Medyce – to najprostszy sposób na przekroczenie granicy, z którego korzystają również podróżni z Krakowa, Warszawy, Gdańska, Wrocławia czy Szczecina, udający się do Lwowa, Kijowa czy na Krym. Podróżni ci (wśród nich uczestnicy konferencji, biznesmeni, naukowcy) jadą pociągiem do Przemyśla, następnie busem do Medyki, granicę przekraczają (w miarę szybko) pieszo i po drugiej stronie granicy wsiadają do busa (marszrutki) do Lwowa. Następnie we Lwowie przesiadają się np. na pociąg do Kijowa czy na Krym. Taki sposób podroży jest powszechnie znany wszystkim, kto regularnie podróżuje na Ukrainę, jest on polecany na forach internetowych itp., gdyż jest po prostu najszybszy i najtańszy. Jest tak dlatego, gdyż przekroczenie granicy pieszo w Medyce (w kierunku z Polski na Ukrainę) zajmuje zaledwie 10-15 minut, podczas gdy autobus spędza na granicy aż 2-3 godziny, a samochód – nawet 5 godzin i więcej.

To właśnie dlatego tak nam zależy na otwieraniu pieszych przejść granicznych również w innych miejscach. Przykład granicy ukraińsko-słowackiej czy białorusko-litewskiej pokazuje, że również tam sprawdza się model „podjechać do granicy busem lub autostopem – przekroczyć granicę pieszo – po drugiej stronie granicy wsiąść w busa lub złapać stopa”. Również tam jest to najszybsza i najtańsza forma podróżowania, z której korzystają np. studenci czy ludzie o niskich dochodach, zamieszkali wiele kilometrów od granicy (np. podróżujący z Bratysławy do Kijowa czy z Mińska do Wilna). Analogicznie było na granicy polsko-słowackiej przed zniesieniem kontroli granicznej. Mieszkańcy Krakowa, chcąc udać się np. do Popradu czy Koszyc, jechali autobusem do Zakopanego, stamtąd busem do Łysej Polany, granicę przekraczali pieszo i po drugiej stronie wsiadali w autobus do Popradu i stamtąd ewentualnie jechali dalej. Również w tym przypadku z możliwości przekroczenia granicy pieszo korzystali przede wszystkim turyści z daleka, a nie lokalni mieszkańcy.


Mit czwarty. Na otwieranie pieszych przejść granicznych nie ma pieniędzy

Absurd. Co jest tańsze: budowa małego, turystycznego przejścia granicznego dla pieszych i rowerzystów, gdzie de facto wystarczy mała budka dla pograniczników i celników, czy olbrzymiego terminala dla samochodów, autobusów i TIRów, wraz z drogami dojazdowymi?

Pieszo-rowerowe przejścia graniczne można budować nawet tam, gdzie nie ma dróg dojazdowych. Wystarczy droga polna czy ścieżka górska w Bieszczadach. Chodzi o to, by rozwijać turystykę aktywną (pieszą, rowerową) na pograniczu i w ten sposób ożywiać gospodarczo niezamożny, ale cenny turystycznie region Bieszczad, Roztocza, Podlasia czy Suwalszczyzny, a zamiast wpuszczać tam na siłę ruch samochodowy.

Budowa pasów odpraw dla pieszych i rowerzystów powinna być standardem w każdym nowo otwieranym drogowym przejściu granicznym. To żadna filozofia oprócz kilku-kilkunastu pasów odpraw dla samochodów zaprojektować również jeden pas odpraw dla pieszych. Koszt – praktycznie zerowy. Zresztą, zastanówmy się, jakie oszczędności daje rezygnacja z takiego pasa odpraw dla pieszych? Prawda jest inna: urzędnicy po prostu przyjęli, że pasa odpraw się nie przewiduje „bo nie” (stara sowiecka tradycja) i nawet się nie zastanawiają nad tą kwestią. I rzeczywiście, gdy przejście już jest gotowe, dobudowanie do niego dodatkowego pieszego korytarza jest problematyczne – o tym powinno się myśleć już na etapie projektowania przejścia i przewidzenie pasa pieszego powinno być oczywistością.


Mit piąty. "My byśmy chcieli, ale strona ukraińska się nie zgadza na ruch pieszy"

Nieprawda, gdyż wcale na ten temat z ukraińskimi partnerami nie rozmawiacie. Wystarczy przejrzeć stenogramy z posiedzeń polsko-ukraińskich komisji do spraw granicy czy innych form spotkań. Temat pieszych przejść granicznych nie jest zgłaszany ani przez obecnych tam urzędników z Polski, ani z Ukrainy.


Mit szósty. "Nikt nam nie zgłaszał potrzeby otwierania pieszych przejść granicznych"

Nieprawda. Ja sam od 2005 roku regularnie zgłaszam ten postulat, zarówno poprzez media, jak i drogą oficjalną. Na potwierdzenie mogę przedstawić kopie mojej korespondencji w tej sprawie, skierowanej do Straży Granicznej, Służby Celnej, Wojewodów, MSZ, MSWiA oraz Kancelarii Premiera. Wielokrotnie zwracałem się do ww. organów z wnioskiem o uwzględnienie mojej osoby w procesie konsultacji społecznych, związanych z organizacją ruchu granicznego. Niestety, ze strony ww. instytucji nie ma najmniejszej woli do dialogu społecznego, organy te nie prowadzą konsultacji społecznych, są zamknięte na opinie z zewnątrz i nie zapraszają zainteresowanych użytkowników przejść granicznych na posiedzenia, poświęcone ruchowi granicznemu. Praktyki te stanowią zaprzeczenie idei państwa demokratycznego i nie ma co się dziwić, że nie dopuszczając do konsultacji społecznych formułowane są nieprawdziwe wnioski, jakoby „nikt nie zgłaszał potrzeby otwierania pieszych przejść granicznych”. O tym, że taka potrzeba istnieje, świadczy chociażby strona www.facebook.com/TurystycznaGranica i popierający ją internauci (kliknięcia „lubię to” świadczą o poparciu idei pieszych przejść granicznych).



Komentarze  

 
+1 #1 piotr 2012-12-10 10:42
"funkcjonują tylko dwa przejścia graniczne, które można przekraczać pieszo"
Jedno to w Medyce, a drugie gdzie??? bo jakoś nie kojarzę
Cytować
 
 
+1 #2 Kuba 2012-12-10 12:52
W Białowieży na granicy z Białorusią. Ale tam po przekroczeniu granicy nie można swobodnie chodzić po puszczy, można jedynie wsiąść w autokar turystyczny i objechać okolicę z wycieczką. Oprócz tego jest jeszcze przejście kajakowe na Kanale Augustowskim i tyle.
Cytować
 
 
+4 #3 Zbigniew 2013-01-30 08:10
We wrześniu wieczorem przejście z rowerem przez piesze "przejście" w Medyce trwało to ponad godzinę i sceny dantejskie się tam rozgrywały.
Nie rozumiem dlaczego rower,który jest pojazdem nie jest odprawiany na przejściu drogowym,tak jest na granicy ukraińsko rumuńskiej.
Może portal zorganizowałby jakąś akcję np skarga do komisji europejskiej
Cytować
 
 
+3 #4 Irbis z Katowic 2013-01-31 12:01
Jestem całkowicie ZA przejściem dla Białorusinów, Rosjan i Ukraińców. Takie problemy stwarzane sztucznie przez polską stronę to celowe dzielenie nas. Służby graniczne z całą pewnością dostały taki nakaz odgórny (nieformalny) nękania ludzi chcących przejść na stronę polską.
Cytować
 
 
0 #5 Kuba Radom 2013-01-31 17:58
witam.często jeżdżę na Ukrainę i juz przyzwyczaiłem się do stania w kolejce.Ostatnio nawet 13 godz.Trzeba to zmienić,tam są przeciez ludzie,a nie bydło.Nie mówiąc już o warunkach sanitarnych,wc, toalety.Gdyby todprawa szybciej "szła"myślę że większość ludzi nie miała by póżniej kłopotów z nerwami,żoladki em itd.
Cytować
 
 
+1 #6 Rafal 2013-05-27 08:05
Potrzebne jest jakieś nieduże przejście turystyczne w Bieszczadach, aby można było się dostać łatwo w Bieszczady ukraińskie. Był pomysł na przejście Wołosate-Łubnia ale niestety ze względów przyrodniczych Bieszczadzki Park Narodowy nie godzi się na otwarcie tam przejścia, a Ukraińcy podobno chcieli tam także przejście drogowe a nie tylko piesze....
Cytować
 
 
0 #7 Rafal 2013-05-27 08:09
Tu jeszcze link do oświadczenia parku, tak jak piszą, park jest za rozbudową lub budową przejść w innych podanych tam lokalizacjach http://www.bdpn.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=235&Itemid=173
Cytować
 
 
0 #8 alina171 2013-10-08 16:17
medyka-to najgorsze przejście w świecie. w kolejce można stać po 3-4 godz. na pieszym przejściu. Celnicy są niekompetentni, niekulturalni....... W ogóle cała organizacja odprawy graniczej odbywa się nie udolnie!!! Koszmar!!!! :cry:
Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Spodobało się? Jesteś tu pierwszy raz? Zostań z nami na dłużej! Zapisz się na newsletter (w każdej chwili możesz się wypisać) i polub naszą stronę na Facebooku:

www.facebook.com/porteuropa.eu

Wpisz swój adres e-mail.
Będziesz otrzymywał nasz newsletter.
adres e-mail
Miasto